W grudniu miało zostać uruchomione bezpośrednie połączenie kolejowe Szklarskiej Poreby z Libercem. Pierwszy bezpośredni pociąg miał wyjechać na trasę w niedzielę 13 grudnia. Niestety na dziś wciąż nie wiadomo czy pociągi pojadą.
Pojawiły się bowiem wątpliwości, czy przewidziane do obsługi tej trasy nowoczesne szynobusy czeskich kolei czyli Regio - Sprintery, będą mogły przekroczyć polską granicę.
Jeszcze na początku listopada Koleje Dolnośląskie jako organizator przewozów zapewniały, że wszystko jest w najlepszym porządku.
DSDiK poinformował KD, iż nie ma przeszkód formalnoprawnych przed wjazdem tego typu taboru na tory samorządowe. PKP PLK przyjęła do rozkładu wpisane trasy pociągów wraz z planowanym taborem – uspokajała Rynek Kolejowy Justyna Stachniewicz, specjalista ds. marketingu i promocji KD. Wjazd do pierwszej stacji granicznej w myśl Miejscowych Porozumień Granicznych nie wymaga szczegółowych dopuszczeń ale jeśli okazałoby się, że jest taka konieczność, to uzyskanie dopuszczeń leży po stronie czeskiego właściciela taboru.
Dziś z tych zapewnień i tej pewności niewiele zostało. Okazało się, że stosowany od lat wyjątek z umowy granicznej, zwalniający z obowiązku posiadania dopuszczenia dla taboru, jeśli w danym kraju będzie on korzystał tylko z odcinka od granicy do najbliższej stacji, nie może być stosowany. Wyjątek ten bowiem dotyczył ochrony istniejących w chwili podpisywania umowy (lub wstąpienia do UE) połączeń, a odcinek Szklarska Poręba Górna - Harrahov był wówczas nieczynny. Zresztą szkopuł w tym, że Miejscowe Porozumienie Graniczne na które powołują się Koleje Dolnośląskie...nie jest źródłem prawa. To tylko umowa prawa cywilnego. Drugi szkopuł tkwi w tym, że zapisy MPG muszą być zgodne z ustawą o transporcie kolejowym i umowami międzynarodowymi.
Nie byłoby jednak żadnego problemu, gdyby przewidziane do obsługi trasy Szklarska Poręba - Liberec szynobusy Regio - Sprinter (Spider) otrzymały zezwolenie z Urzędu Transportu Kolejowego (UTK). Nikt jednak o takowe nie wystąpił w odpowiednim czasie. Koleje Dolnośląskie, jak widać z cytowanych wyżej słów pecjalistki d/s promocji i marketingu, stoją na stanowisku, że o takie zezwolenie powinien wystąpić właścicel taboru czyli czeskie koleje.
To conajmniej dziwne rozumowanie. Bowiem całkowicie pomija obowiązki przewoźnika kolejowego względem użytkowanych pojazdów. Równie dobrze można by próbować zobowiązać do uzyskania tego zezwolenia... producenta tych pojazdów czyli szwajcarskiego Stadlera. Jest oczywistym, że ten obowiązek, uzyskania zezwolenia dla pojazdu, leży po stronie tego kto bedzie go używał czyli przewoźnika. Przewoźnik jako dysponent taboru jest i zobowiązany i uprawniony do uregulowania niezbędnych formalności w zakresie jego użytkowania.
Niestety do tej pory nie udało się wypracować rozwiązania. Sprawa grzęźnie. Koleje Dolnośląskie dysponują taborem który posiada zezwolenie na poruszanie sie po terenie Polski i Czech. To pojazdy Pesa Link...ale one nie poradzą sobie na tej linii. Odcinek między Tanvaldem a Korenovem to najbardziej stromy odcinek linii kolejowej w całych Czechach. Nachylenie sięga tu 58%. Potrzeba więc pojazdów o zwiekszonej mocy silników i odpowiednich hamulcach bowiem jazda w dół odbywa się przy włączonym przez cały czas hamowaniu. Takich parametrów Pesa Link nie spełnia. Sprawa grzęźnie glębiej. Tym bardziej, że na najbardziej stromym odcinku leży zabytkowa szyna zębata nad którą polski szynobus nie przejedzie. Dwa Stadlery były w tym celu specjalnie modyfikowane - przez właściciela taboru.
Na dziś pozostaje więc albo używanie czeskich wozów motorowych serii 810 (jeżdżą obenie na tej trasie w żółtych barwach Viamontu) albo....komunikacja zastępcza. W obu przypadkach do czasu zmiany umowy międzynarodowej miedzy Polską i Czechami lub uzyskania zezwolenia z UTK na dopuszczenie do ruchu w Polsce Regio - Sprinterów.
Z ostatniej chwili : Czeskie Koleje opublikowały korektę rozkładu jazdy. Od 13 grudnia na odcinku Harrachov - Szklarska Poręba kursowanie pociągów zostaje zawieszone do odwołania.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Sprawdźcie lepiej rozkład jazdy jaki geniusze kolejowi wprowadzili od grudnia na trasie do Harachowa. Regularnie 40 minut albo 50 minut czekania na stacji w Szklarskiej przy przesiadkach z pociągów z Czech na pociągi dalej do Jeleniej Góry. Niewiele lepiej jest w odwrotnym kierunku. Kto normalny będzie korzystał z takiego połączenia jak drugie tyle co sama jazda trzeba przekiblować na dworcu w Szklarskiej Porębie ?
I znowu wstyd przed Czechami. Koleje Dolnośląskie - i wszystko jasne. W tej firmie pracują kompletni amatorzy i nieudacznicy.
Resztki cyklistów oszaleją z radości.
To bagno kolejowe zawsze blokowało kolej,b.marszałek Waszkiewicz oficjalnie krytykował "baronów"kolejowych jako głównych hamulcowych.Mam nadzieję ,że nowy rząd posprząta te "elity".
Sprawdźcie lepiej rozkład jazdy jaki geniusze kolejowi wprowadzili od grudnia na trasie do Harachowa. Regularnie 40 minut albo 50 minut czekania na stacji w Szklarskiej przy przesiadkach z pociągów z Czech na pociągi dalej do Jeleniej Góry. Niewiele lepiej jest w odwrotnym kierunku. Kto normalny będzie korzystał z takiego połączenia jak drugie tyle co sama jazda trzeba przekiblować na dworcu w Szklarskiej Porębie ?
I znowu wstyd przed Czechami. Koleje Dolnośląskie - i wszystko jasne. W tej firmie pracują kompletni amatorzy i nieudacznicy.
Resztki cyklistów oszaleją z radości.